
Celestyny
Iwony
19
maj
Te międzynarodowe zawody zapadną już na zawsze w pamięć Feliksa Bińkowskiego. Nie może być inaczej, skoro stały się one spełnieniem marzeń tego utytułowanego trenera i sportowca z Gałkowa. A wszystko to rozegrało się w połowie września we włoskim Ligano, podczas II Igrzysk Europen Masters Games w 20-tu dyscyplinach sportowych.
W zawodach tych Polskę reprezentowało ponad 70-ciu zawodników w 6-ciu dyscyplinach sportowych, w tym ośmiu w podnoszeniu ciężarów. Jednym z bohaterów Igrzysk okazał się 75-letni Feliks Bińkowski, który po raz pierwszy w swojej międzynarodowej karierze sięgnął po złoty medal. Upragnione miejsce dało mu dźwignięcie 135 kg w 2-boju olimpijskim (60 kg w rwaniu i 75 kg w podrzucie). Nie o sam medal tak naprawdę jednak chodziło, ale o przyniesienie chwały naszemu krajowi. – Największe wrażenie zrobiło na mnie oczywiście wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego. Nie ukrywam, iż zakręciła mi się wtedy łezka w oku. W głębi serca ten medal ofiarowałem właśnie Polsce – wyjawił Feliks Bińkowski. Wraz z odegraniem polskiego hymnu, wydarzenie to nabrało prawdziwie symbolicznego charakteru, niejako materializując słowa patriotycznej pieśni. Co ciekawe, nasz sztangista „z ziemi włoskiej do Polski” nie przywiózł jedynie jednego złotego medalu. – Podczas tych Igrzysk, jako pewnego rodzaju novum, organizatorzy wprowadzili dodatkową dekorację, wręczając medale nie tylko w 2-boju, ale również za rwanie i podrzut, co oczywiście spotkało się z dużą aprobatą ze strony zawodników. Tak się szczęśliwie złożyło, iż startując tym razem w wyższej wadze do 77 kg, pokonałem swoich rywali także w poszczególnych bojach, zdobywając dwa kolejne złote medale. Choć nie liczyły się one do punktacji zespołowej, dostarczyły niemniej radości – dodaje potrójny złoty medalista. Kolejny powód do satysfakcji, panu Feliksowi dostarczyły trzy złote medale zdobyte w kategorii wiekowej do 65 lat przez bliskiego kolegę i wychowanka Józefa Ejsmonta reprezentującego PTC Pabianice. Jako ciekawostkę można dodać, iż nawet w tak zaawansowanym wieku sportowcy przechodzą badania antydopingowe, co jedynie potwierdza rangę i powagę rywalizacji. Były to już drugie badania antydopingowe, przez które przechodził pan Feliks w startach na zawodach weteranów. Ale jak się okazuje, kontrola jest konieczna. Niedozwolony doping był na przykład jedną z przyczyn, która wpłynęła na wywalczenie brązowego medalu przez pana Feliksa podczas Igrzysk Olimpijskich w Portland w 1998 r. Za nadmiar kofeiny w organizmie, brązowy medal na rzecz pana Feliksa odebrano reprezentantowi Japonii. Zawodnik z kraju kwitnącej wiśni tłumaczył się wypiciem dwóch kubków kawy tuż przed dźwiganiem ciężarów. Bez incydentów nie obyło się również podczas tegorocznych Igrzysk w Ligano. Pewnym zgrzytem podczas zawodów był brak flag narodowych na masztach, podczas dekoracji zwycięzców. – Gdybym wiedział, że organizatorzy nie przygotują biało-czerwonej flagi, przywiózłbym swoją – śmieje się sztangista z Gałkowa. Z drugiej strony to przykre zdarzenie może uda się przekuć w coś pozytywnego, bowiem chęć ujrzenia ojczystej flagi na najwyższym maszcie, może będzie dodatkową motywacją do dalszej rywalizacji dla pana Feliksa. A ta nadarzy się już na przełomie października i listopada podczas Mistrzostw Świata w Limasol na Cyprze. Zawody zapowiadają się niezwykle ciekawie, bowiem na liście startowej w kategorii wiekowej i wagowej, w której występuje nasz reprezentant, zgłoszonych jest aż 11 zawodników, co jest prawdziwym rekordem. Podane przez poszczególnych reprezentantów wyniki, plasują pana Feliksa na 5 miejscu. Na papierze przegrywa on o 15 kg do najlepszego zawodnika zgłoszonego na liście. W naszym reprezentancie drzemie jednak pewien potencjał, bowiem pan Feliks wciąż nie uporał się z bólem ramienia, który odzywa się podczas dźwigania większych ciężarów. Życzymy zatem powrotu do zdrowia i czekamy na kolejne dobre wieści, tym razem z upalnego Cypru. A ponieważ nie wyobrażamy sobie, by tak utytułowany zawodnik nie posiadał sportowego pseudonimu, w uznaniu zasług oraz godnej podziwu siły i szybkości, po uzgodnieniu z redaktorem Expressu Ilustrowanego, oficjalnie nadajemy panu Feliksowi przydomek „GRZMOT” Bińkowski.
| Zredagował(a): | promocja UM |
|---|---|
| Data powstania: | 28.09.2011 08:17 |
| Data ostatniej modyfikacji: | |
| Liczba wyświetleń: | 162 |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| Dane teleadresowe | Numery telefonów | Konta bankowe | Kierownictwo | Referaty | Fundusze Unijne | Inwestycje | Plan zagospodarowania | Tydzień w Koluszkach | Druki do pobrania | Sprzedaż nieruchomości | Mapa serwisu |
| Projekt graiczny, cms, serwer i wykonanie | Wszelkie prawa zastrzeżone |